Rozgrywka o honor
Jeśli chodzi o rozgrywkę, projekt jest innowacyjny pod wieloma względami. Nie sposób od razu wymienić znanych gier, w których tak ciekawie splatają się elementy Dark Souls, Mortal Kombat i Onimusha. Głównym elementem jest tutaj wojna i walki. Jeden na jednego, dwóch na dwóch, drużyny, eliminacje, punkty kontrolne.
To zależy od wybranego trybu. Jest ich tutaj pięciu. Każdy jest dobry na swój sposób, ale ma też swoje wady. Jedyne co jest idealne to pojedynek, nie ma na co narzekać. W masowej bitwie o terytorium rozproszenie wrogów partiami nie zadziała. Jeden wojownik ma niewielkie szanse w starciu z dwoma żywymi przeciwnikami, a jeśli jest ich więcej, to szanse są zerowe.
Wynika to z mechaniki, która ustala kontrolę ciosów w walce tylko na jednym przeciwniku. Dlatego w masowych wyścigach o kontrolę nad mapą zwycięzcami zostaną łajdaki, napastnicy zmawiający się na przykład czterech na jednego. Ale z drugiej strony tak właśnie jest w prawdziwej walce. Ponadto ta funkcja otwiera potrzebę pewnego rodzaju planowania ataków podczas masowych potyczek, spójności i ducha zespołowego.
Skoro już mówimy o mechanice. Tutaj również jest wyjątkowo i ciekawie. Obszar wokół gracza jest podzielony na górny, prawy i lewy. Za pomocą myszki (oczywiście w przypadku komputera PC) przenosi siłę na aktualnie wybraną strefę. Wykonuje pożądany atak lub parowanie. Uderzenia można z grubsza podzielić na mocne i słabe, chociaż opcji jest wiele.
A każdy z czterech bohaterów z trzech dostępnych frakcji jest wyjątkowy. Pod tym względem doświadczony gracz For Honor w końcu stanie się zawodowym wikingiem lub samurajem – mistrzem miecza. Byłoby wspaniale, gdyby gra miała idealny balans. Ale niestety, podczas gdy obserwujemy, że w wielu okolicznościach pewien wojownik ma poważną przewagę.
Podsumowanie. Świeży, ciekawy. Nie bez problemów z balansem, ale z pewnością czeka nas wiele poprawek i aktualizacji. Dla graczy zmęczonych zwykłymi strzelankami i grami MOBA z dużą ilością magii będzie to nowa, świetna rozrywka.
Grafika
Jest to zdecydowanie mocna strona gry. Już teraz nazywana jest najlepszą grą Ubisoftu pod względem wizualnym. I rzeczywiście. Twórcy nie oszczędzali na wielokątach, wysokiej jakości cieniach, odbiciach i szczegółowej roślinności. Wszystko to stoi na wysokim poziomie i cieszy oko. Doskonały średniowieczny projekt.
Pomimo wspomnianej już „żurawiny” świat wygląda stylowo i zaprojektowany z duszą. Jedynym minusem jest to, że istnieje wiele błędów animacji. Często można je znaleźć nawet w grach dla jednego gracza, nie mówiąc już o trybie dla wielu graczy. Chociaż w ogniu walki nie ma dla nich w ogóle czasu. Warto również zwrócić uwagę na doskonałą optymalizację.
Podsumowując – wszystko tutaj jest świetnie. Niektóre błędy najprawdopodobniej zostaną naprawione przez łatki i aktualizacje. Piękna grafika w połączeniu z ciekawym designem to klucz do udanego projektu.
Recenzja dla honoru. starcie mieczy (wideo)
For Honor zyskało popularność niemal od chwili swojej zapowiedzi. Czy ten średniowieczny film akcji o rycerzach, samurajach i wikingach sprosta pokładanym w nim oczekiwaniom?

Za honor
jest pomysłem Jasona Vandenberga
, który pełnił funkcję kierownika projektu. Sam pomysł na grę pojawił się 15 lat temu, kiedy Jason po raz pierwszy zainteresował się niemiecką szkołą szermierki. Jest to historyczny styl walki, aktywnie używany przez Święte Cesarstwo Rzymskie, trwający aż do renesansu i czasów nowożytnych. Do głównych zasad szkoły należała szybkość, odrobina szczęścia i planowanie taktyczne prawie każdego uderzenia. Co więcej, złożoność części teoretycznej często była przyćmiona znaczeniem praktyki. To była prawdziwa sztuka, a zwolennicy tej szkoły byli swego rodzaju artystami, którzy malowali swoje płótna krwią poległych wrogów. Zachęcony tym wszystkim, Jason pomyślał, że dobrym pomysłem byłoby zaadaptowanie prawdziwego miecza do formatu gry.
Obsesja Jasona na punkcie tworzenia gry o zwodach mieczami zrodziła coraz więcej nowych pomysłów i szczegółów, które następnie weszły na scenę
Ubisoft
, uznając, że koncepcja ta może przynieść niezłe zyski i dała zielone światło na rozwój gry. Sami możecie zobaczyć, co z tego wyszło.

Chociaż
Za honor
Wszystko wskazuje na to, że jest to gra wieloosobowa, ale posiada także kampanię fabularną, zaprojektowaną zarówno z myślą o rozgrywce pojedynczej, jak i tętniącej życiem kooperacji. Strukturalnie przygody Wikingów, samurajów i rycerzy podzielone są na trzy rozdziały – po jednym dla każdej z frakcji – podczas których autorzy starali się ujawnić część bohaterów i ich motywacje, zapoznali gracza z głównymi i drugoplanowymi postaciami oraz starała się także pokazać skalę bałaganu zapoczątkowanego przez jedną silną i niezależną kobietę.
Nie spodziewaj się żadnych rewelacji po scenariuszu. Fabuła jest przeszyta białymi nitkami i pełna pozbawionych sensu i pustych dialogów, często potrzebnych tylko po to, by po raz kolejny pokazać chłód tej czy innej postaci lub po prostu rozrzedzić ciszę w filmach z gier. Tym samym niemal na samym początku gry Justiciar Cross, który dowodzi oblężeniem twierdzy, sugeruje dowódcy, aby przestał przelewać krew swojego ludu i rozwiązał wszystko pojedynkiem, co wywołuje u niego niemal histerię i panikę , którego nawet nie myśli ukrywać. Nieco później antagonistka gry, Apollyon, opowie o wilkach i owcach, nadziewających bezbronnych rycerzy swoim ogromnym mieczem.
Niemniej jednak kampania dla jednego gracza nadal zapada w pamięć dzięki emocjonującym pościgom konnym, spektakularnym oblężeniom kilku fortec przy użyciu gigantycznych taranów i machin oblężniczych, a nawet grze w berka z gigantycznym słoniem.
Mowa o Apollyonie. Główny czarny charakter nie twierdzi, że jest najlepszy, ale całkiem dobrze radzi sobie ze swoimi bezpośrednimi obowiązkami. Z łatwością potrafi zaszczepić strach nawet w swoich sojusznikach i pokazać wrogom, że wdawanie się z nią w konflikt jest dla nich droższe, a jej głupi i bezsensowny na pierwszy rzut oka plan rozpętania wojny wszystkich na wielką skalę, a wszyscy będą bliżej końca gry nie będzie wydawać się takie głupie. No, może tylko trochę.
Głównym przesłaniem jest to, że wojna jest zła, ale nieunikniona. Naturą głupich ludzi jest wzajemne niszczenie się i kąpanie w rzekach krwi, przed którymi nie ma ucieczki.
Kampania w
Za honor
raczej trzeba wprowadzić gracza w różne klasy gier, pokazać wszystkie jego mocne i słabe strony, a także nauczyć podstaw rozgrywki. Robi to po prostu doskonale. Zadania są tak skonstruowane, aby w pełni odsłonić potencjał każdego bohatera. Tutaj masz Posiadaczy, szturmujących fortece wroga w ramach ogromnej armii i siekających wrogich generałów na gulasz; wybawiciele, cicho przemykający za liniami wroga, aby wywołać sabotaż i rozpruć brzuchy brodatych barbarzyńców; lub Kensei polujący na wrogów w bambusowych zaroślach i karujący tchórzy. Niestety twórcy nie mogli wymyślić, jak wykorzystać w kampanii wszystkich tuzinów dostępnych bohaterów, przez co kilku ciekawych partaczy pozostało bez pracy.
Kampania uczy także gracza, jak wykorzystywać elementy otoczenia, takie jak powodujące wypadki kolce wystające ze ścian, wrzące gejzery, strome klify i wiele innych, a także znaczenie pracy zespołowej. Szkoda tylko, że sztuczna inteligencja Twoich towarzyszy czasami zmusza Cię do zamknięcia gry do piekła i popełnienia hara-kiri wobec siebie. Degeneraci łatwo zapominają o celach misji i nic ich nie kosztuje, gdy nagle zatrzymają się i zaczną liczyć wrony, podczas gdy, powiedzmy, shugoku przetwarza cię na mielone kanabo. Czasem też interweniują, gdy ich pomoc absolutnie nie jest potrzebna. Ale przede wszystkim lubią wykańczać wrogów, z którymi nieuczciwie długo się kłócisz.
Ale, jak już wspomniano, kampania w
Za honor
to raczej długie zadanie szkoleniowe, mające na celu przygotowanie gracza do bezlitosnego trybu wieloosobowego. Na samym początku gry zostajesz poproszony o wybranie jednej z trzech frakcji, a następnie wniesienie swojego przeważającego wkładu we wspólną dobrą sprawę, jaką jest wyrwanie terytoriów innym frakcjom. Warto zaznaczyć, że wybór frakcji nie ma wpływu na dostępnych bohaterów. Wcielając się więc w rycerzy, bez problemu możesz się sprawdzić w roli Nobushiego lub brodatego barbarzyńcy z drewnianą tarczą. W grze występują trzy strony: Wikingowie, samuraje i rycerze. Każda ze stron oferuje do wyboru czterech bohaterów, z których każdy jest na swój sposób wyjątkowy, choć ma pewne cechy wspólne ze swoimi odpowiednikami z innych frakcji. Są wśród nich prawdziwi bohaterowie, odziani w ciężkie zbroje i z łatwością wytrzymający kilka ciosów w głowę dwuręcznym toporem, ale nie poszczycący się zwinnością; istnieją zręczni, szybcy i nieliczni zabójcy, żartobliwie unikający ataków wroga, ale jednocześnie zadający znaczne obrażenia; Istnieją również bardziej zrównoważone klasy, które z łatwością mogą grać zarówno w obronie, jak i ataku.
Tryb wieloosobowy, w którym gracze spędzą lwią część czasu, podzielony jest na pięć trybów gry: „Zdobycie terytorium”, „Pojedynek”, „Rzeź”, „Eksterminacja” i „Potyczka”. Najprostsze to „Pojedynek” (walka 1 na 1) i „Rzeź” (pojedynek 4 na 4), w których gracze muszą jedynie jak najszybciej zabić się nawzajem. Ale te tryby można słusznie uznać za najciekawsze, ponieważ to w nich gra objawia się w pełni. Trzeba aktywnie korzystać z elementów otoczenia, monitorować stan wytrzymałości wybranej postaci i starać się nie dać wcisnąć w kąt, planując swoje działania kilka kroków do przodu.
Za równie ciekawy tryb można uznać „Przejęcie terytorium”, w którym gracze w połączeniu z mizernymi dodatkowymi żołnierzami walczą o kontrolę nad kilkoma punktami na mapie. Szkoda tylko, że cała zabawa z uczestniczenia w brutalnej bitwie może szybko zniknąć z powodu zaśmieconego interfejsu użytkownika. Dziesiątki żołnierzy migających przed oczami bardzo utrudniają skuteczną walkę z innymi graczami, niemal całkowicie zasłaniając pole widzenia.
Zwycięstwa graczy mają także wpływ na ogólną mapę świata, pomagając wybranej frakcji w zdobywaniu nowych terytoriów. Zachętą dla graczy do dania z siebie wszystkiego są liczne gadżety i stylowe ubrania, które są nagrodą za realny wkład we wspólną sprawę. Oprócz szokujących nowych przedmiotów, gracze mogą za prawdziwe pieniądze lub twarde monety kupić rozmaite wyposażenie, które wpływa na różne cechy wybranego bohatera – szybkość i siłę ataku, wytrzymałość i tak dalej. Na szczęście rzeczy te nie wpływają znacząco na rozgrywkę, gdyż wynik bitwy w dalszym ciągu zależy od wyprostowania rąk gracza i dostępne są wyłącznie w trybach 4v4.
Główne skargi dotyczące
Za honor
System doboru przeciwników i towarzyszy w trybie wieloosobowym można uznać za całkowicie zepsuty. W grze często rywalizowaliśmy z drużyną bobbleheadów kontrolowanych przez sztuczną inteligencję przeciwko drużynie innych graczy, oczywiście z przewidywalnymi wynikami. Albo, co gorsza, gra wrzuciła nas w bandę bezużytecznych skorupiaków, zupełnie nieobeznanych z mechaniką gry, które częściej kąpały się we wrzących gejzerach i topiły się w bagnach, niż w jakikolwiek sposób pomagały.
Pomimo pewnych niedociągnięć twórców, For Honor to dobra gra z dobrym potencjałem wzrostu. Uważamy, że po kilku patchach będzie dokładnie tak, jak pierwotnie zakładaliśmy. Na razie jest to po prostu dowód na to, że nawet odważne i kontrowersyjne pomysły mogą przynieść pozytywne rezultaty.
Recenzja gry
Po strasznym kataklizmie trzy frakcje najzacieklejszych wojowników w historii ścierają się w wielkiej walce o przetrwanie. Zostań odważnym rycerzem, zaciekłym Wikingiem lub śmiercionośnym samurajem i walcz o honor swojej frakcji. Siej spustoszenie na polu bitwy w tej oszałamiająco szybkiej grze, w której w krwawych bitwach najważniejsze są umiejętności.
Od czasu premiery w lutym 2020 r. gra ewoluowała dzięki ciągłym aktualizacjom i ulepszeniom. Wraz z pojawieniem się serwerów dedykowanych rozgrywka stała się bardziej stabilna, a dzięki nowym trybom szkoleniowym gracze mogą przejść od ucznia do mistrza, otrzymując jednocześnie nagrody.
Więcej szczegółów.
Rozgrywka opiera się na unikalnym systemie walki wręcz For Honor, Art of War, w którym zmieniasz postawę, kierując broń w lewo, w prawo lub do góry, aby ominąć obronę przeciwnika i sparować jego ataki.
Rozegraj kampanię fabularną sam lub ze znajomymi lub wybierz jeden z 6 trybów wieloosobowych dla bitew 1 na 1, 2 na 2 lub 4 na 4. W For Honor musisz szybko stawiać czoła walce i zwracać szczególną uwagę na otoczenie oraz zachowanie wroga, aby przejmować terytorium i pokonać innych graczy (oraz przedrzeć się przez szeregi kontrolowane przez sztuczną inteligencję).
Na początku gry będziesz musiał przysiąc wierność jednej z frakcji, ale możesz wybrać dowolnego z 18 dostępnych bohaterów do bitew. Każdy z nich prezentuje określony styl walki. Czy chcesz zadać znaczne obrażenia wszystkim, którzy znajdą się w pobliżu? Twój wybór to Shugoki. Lubisz zwinnych bohaterów, którzy potrafią zmylić przeciwnika zadając mnóstwo szybkich ciosów? Wypróbuj dostawcę lub orochi. A dzięki trybowi szkoleniowemu będziesz miał okazję poeksperymentować i dowiedzieć się, który z bohaterów najbardziej Ci odpowiada.
Ścieżka dźwiękowa
Ścieżka dźwiękowa nie pasuje do hitów, które można sprzedawać osobno. Ale nadal jest i nie drażni, co jest dobre. Bębny, piszczałki, motywy smyczkowe, a wszystko w stylu średniowiecznym. Tego właśnie oczekujesz od takiego ustawienia
Wymagania systemowe dotyczące honoru
Gra ma stosunkowo łagodne wymagania systemowe.
Minimalna:
- procesor Intel Core i3-550 lub AMD Phenom II X4 955;
- karta graficzna: NVIDIA GeForce GTX660/GTX750ti/GTX950/GTX1050 (2 GB VRAM lub więcej) | AMD Radeon HD6970/HD7870/R9 270/R9 370/RX460 (2 GB VRAM lub więcej);
- RAM: 4 GB;
- System operacyjny: Windows 7, 8.1, 10 (x64);
- miejsce na dysku twardym: 30 GB.
Zalecane:
- procesor: Intel Core i5-2500K lub AMD FX-6350;
- karta graficzna: NVIDIA GeForce GTX680/GTX760/GTX970/GTX1060 (2 GB VRAM lub więcej) | AMD Radeon R9 280X/R9 380/RX470 (2 GB VRAM lub więcej);
- System operacyjny: Windows 7, 8.1, 10 (x64);
- RAM: 8 GB lub więcej
- miejsce na dysku twardym: 30 GB.
Spisek na cześć
For Honor to w swej istocie gra wieloosobowa. Posiada jednak również kampanię fabularną dla pojedynczego gracza, która trwa 7-8 godzin. Dość słaby, ale bardzo potrzebny pod względem szkoleniowym. Bariera wejścia do gry jest dość wysoka, a mechanikę bitew trzeba opanować, bo inaczej gracz będzie musiał przez długi czas być żółtym noobem. Zdecydowanie zaleca się, aby nie pomijać tej części.
W zasadzie nie ma tu potrzeby mówić o jakimkolwiek autencie historycznym. Jest to już oczywiste w uniwersum, w którym obok mieszkają Wikingowie, samuraje i rycerze. Nie lepiej jest z odtworzonymi typami wspomnianych frakcji. Tutaj to raczej żurawina, zbiór stereotypów. I nawet wtedy nie są one ściśle przestrzegane. Są mroczni Wikingowie, kobiety-rycerze i tak dalej. To wszystko jest jasne.
Sama fabuła o tym mówi. Głównym antagonistą jest wojowniczka o imieniu Apoleon. Bez maski nie zobaczymy jej twarzy. Pewna obrzydliwości i wilczej natury wszystkich ludzi, pragnie poprzez spiski i wojny doprowadzić do niekończącego się konfliktu pomiędzy Wikingami, rycerzami i samurajami. Gracz będzie przeżywał wydarzenia z perspektywy różnych postaci:
- samuraj Arodia;
- gwardia rycerska;
- Posiadacz Wikingów.
Oprócz trzech głównych, istnieje szereg bohaterów, którymi będziemy grać przez krótki czas. Fabuła jest ciekawsza ze względu na różnorodność rozgrywki. Będą pościgi konne, masakry, eskorty ładunków itp. Fabuła opowiedziana jest poprzez proste przerywniki filmowe, które ostatecznie pominiesz, by szybko przejść do akcji. Wszystko to zapewni graczowi cenne doświadczenie i pełną gotowość do wejścia w tryb wieloosobowy.
Podsumowując, fabuła nie jest zbyt ciekawa, ale da się grać. Jej głównym zadaniem jest ujawnienie możliwości rozgrywki każdego z wojowników istniejących frakcji. I robi to dobrze. Dlatego ocena jest w miarę zadowalająca.
Podsumowanie
Większość publikacji o grach przyznaje jej wysokie oceny i nie bez powodu. To naprawdę wysokiej jakości, drogi projekt mający na celu przyszły rozwój. Osobista prognoza: będzie miał długie życie z ciekawymi DLC. Chyba, że sprzedaż nie powiedzie się, co jest wątpliwe, biorąc pod uwagę obecny szum. Polecane dla każdego.














